
Niedawno odbyło się kolejne spotkanie naszej społeczności Kurs Matura Informatyka. Tym razem rozmawialiśmy z Tymkiem – naszym absolwentem, maturzystą 2025, który maturę z informatyki napisał na 94% i obecnie studiuje sztuczną inteligencję na Politechnice Wrocławskiej.
Dla tych, którzy czytali wcześniejszy artykuł z naszą absolwentką Julią – ta rozmowa to coś zupełnie innego. Inna szkoła, inna uczelnia, inne realia, inne wyzwania w trakcie roku przygotowań. Ten sam wynik, ale dojście do niego całkiem odmienne. Poprzedni artykuł znajdziesz tutaj.
W tym tekście znajdziesz najważniejsze wnioski ze spotkania – takie, które realnie mogą wpłynąć na to, jak aktualnie organizujesz swoje przygotowania do matury z informatyki.
Krótki kontekst, żebyś wiedział / wiedziała, z czyich obserwacji korzystamy.
Tymek zdał maturę w języku C++. Po maturze dostał się i zdecydował się studiować kierunek sztuczna inteligencja (AI) na Politechnice Wrocławskiej. Co istotne – jest to o tyle ciekawe, że w roku, w którym Tymek dołączył na studia, był to kierunek nowo otwarty na tej uczelni.
Sam fakt, że Tymek pisał maturę w C++, jest też wart odnotowania. Większość uczniów naszego kursu wybiera Pythona i to jest naturalny i dobry wybór. Ale historia Tymka pokazuje, że wybór C++ na maturze daje świetne wyniki, jeśli ma się po prostu solidnie przepracowane materiały.
Co istotne kontekstowo – Tymek pisał maturę nie w swojej szkole, ale na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Informatycznym. W jego liceum nie było tylu komputerów, ilu chętnych do pisania matury z informatyki. A maturzystów piszących egzamin z informatyki było 50–60 osób – wszyscy pojechali pisać go na uczelnię. Do tego wątku jeszcze wrócę – to wymusiło u Tymka inny sposób przygotowania się od strony technicznej, co jest cenną lekcją dla każdego, kto pisze maturę nie w swojej szkole.
Pierwsze pytania podczas spotkania dotyczyły planu nauki – jak Tymek rozłożył sobie cały rok przygotowań.
Punkt wyjścia był pragmatyczny: skupić się w domu na tej części materiału, której szkoła nie pokrywa.
„Ufałem szkole, że mnie przygotuje z matmy i z fizyki, więc się skupiłem w domu na uczeniu informatyki. Klepałem, klepałem, gdzieś tak miałem taki słabszy moment, październik, listopad, grudzień, ale potem już znowu wróciłem do mocnego klepania kodu."
Sam plan nauki nie był oparty na sztywnych terminach miesięcznych, tylko na kolejności modułów w kursie. Tymek leciał po kolei, ale z jednym istotnym wyjątkiem – przeskakiwał między tematami, gdy widział, że w którymś jest słabszy:
„Trochę było tak (...) że zdarzało mi się zajrzeć prędzej do Excela niż do programowania, bo czułem się z programowania w miarę okej, a Excela to byłem do tyłu trochę z zajęciami, więc chciałem sobie nadrobić, Accessa też, więc trochę po tym skakałem."
To istotna obserwacja, którą warto przejąć. Częstym błędem wśród naszych uczniów jest klasyczny rytm „uczę się tego, co lubię, w czym jestem mocny". Programista naturalnie cisnie programowanie. Osoba ze smykałką do logiki cisnie algorytmy. A arkusze kalkulacyjne i bazy danych zostają na koniec, kiedy już zaczyna brakować czasu. Tymek zrobił odwrotnie – do tematów, w których czuł się słabiej, zaglądał wcześniej, żeby je nadrobić, zanim zostaną z tyłu.
Drugi szczegół z jego planu nauki dotyczy modułu z trudnymi algorytmami z programowania. Tymek pominął go na pierwszym przejściu kursu i wrócił do niego dopiero miesiąc przed maturą:
„Pominąłem cały dziewiąty moduł chyba, to się nie zmieniło, z trudnymi algorytmami z programowania. Pominąłem go na razie i sobie do niego wróciłem miesiąc przed maturą, żeby te trudne programy mieć tuż przed maturą."
To świadoma decyzja, nie ucieczka od trudniejszych tematów. Logika za nią jest taka: trudne algorytmy najszybciej zapominamy, więc lepiej je „świeżo" mieć w głowie tuż przed egzaminem. Z drugiej strony – nie polecamy tej strategii każdemu. Ona zadziała pod warunkiem, że wcześniejsze moduły masz solidnie opracowane, a do trudnych algorytmów wracasz z silną bazą programowania pod ręką. Bez tego ta strategia będzie raczej desperacką próbą nadrobienia braku w ostatniej chwili.
Wątek, który prawdopodobnie najmocniej rezonuje z uczniami przeżywającymi teraz kryzys w nauce.
Tymek miał trzy miesiące słabszego okresu – październik, listopad, grudzień. To są dokładnie te miesiące, w których powinno się intensywnie pracować nad kursem. U niego powodem była choroba.
„Powiem szczerze, że ciężko było mi wrócić do nauki, bo to było w sumie tak, że się rozchorowałem w październiku i potem się znowu rozchorowałem w listopadzie i potem znowu w grudniu. I to było męczące uczyć się podczas choroby, więc sobie odpuszczałem."
Zegar tykał, a kalendarz robił swoje:
„A potem się obudziłem i jest, kurde, nowy rok. I już blisko do matury tak naprawdę. Ale da się wrócić, tylko trzeba po prostu się przestawić, żeby nie skupiać się na innych rzeczach. Trochę trzeba odpuścić też jakieś wyjścia ze znajomymi i takie rzeczy, żeby móc naprawdę się temu poświęcić. Bo to jednak ogromny zakres materiału naprawdę na te matury."
Ten cytat warto sobie zapamiętać, jeśli teraz akurat jesteś w słabszym momencie. Da się wrócić. Ale trzeba zaakceptować, że powrót oznacza odpuszczenie czegoś innego. Nie da się jednocześnie nadrobić trzech miesięcy strat i utrzymać dotychczasowego trybu życia.
Dwa zastrzeżenia, które chcę tu wyraźnie postawić.
Po pierwsze – to nie jest strategia, którą polecamy. Tymek pokazał, że da się dowieźć świetny wynik mimo trzech miesięcy przerwy. Ale to się udaje nielicznym. Większość uczniów, którzy z różnych powodów tracą trzy miesiące, dochodzi do wyniku znacznie niższego niż planowany. Dlatego jeżeli teraz wszystko u Ciebie idzie zgodnie z planem – nie eksperymentuj. To jest strategia awaryjna, nie celowa.
Po drugie – jeśli już jesteś w słabszym momencie, niezależnie od powodu (choroba, problemy w szkole, kłopoty osobiste, brak motywacji), to historia Tymka ma jedną główną lekcję: nie ważne, co za Tobą, ważne co przed Tobą. Jeśli z tych trzech miesięcy zrobi się cztery, pięć, sześć – z każdym kolejnym szanse na dowiezienie wyniku spadają drastycznie. Dlatego liczy się dzień, w którym zdecydujesz wrócić.
Pytanie, które wraca przy każdym spotkaniu społeczności – i przy rozmowach z uczniami przed dołączeniem do kursu.
Tymek przerobił w naszym kursie około 670 zadań na łączną liczbę 940. Czyli mówimy o jakichś dwóch trzecich. Wynik 94% z matury z informatyki.
Co ciekawe, Julia, z którą rozmawialiśmy poprzednim razem, przerobiła bardzo podobną liczbę zadań – również około 670 z 940. Też dowiozła 94% z matury. Pojawia się więc oczywiste pytanie: czy to oznacza, że dwie trzecie kursu wystarczy?
Tymek ma na to bardzo konkretną odpowiedź:
„To zależy totalnie od osoby. Komuś może wystarczyć 600, komuś może 900 nie wystarczyć. To zależy, jak bardzo czujesz tą informatykę. To nie jest takie zero jedynkowe moim zdaniem."
Chciałbym, żeby ten cytat wybrzmiał, bo oddaje istotę sprawy lepiej niż jakakolwiek statystyka. Ile zadań Ty potrzebujesz, zależy od tego:
Ważne jest też drugie pytanie, które zadałem podczas rozmowy – czy ktoś, kto przerobił wszystkie zadania w kursie, może mieć słaby wynik z matury? Według Tymka – nie. Jeśli przeszedłeś przez wszystkie 940 zadań i każde rozumiesz, ryzyko słabego wyniku jest praktycznie zerowe. Robisz wtedy więcej niż potrzeba na 80%, więc każda dodatkowa nauka to bufor bezpieczeństwa wobec stresu, problemów technicznych i nietypowych zadań.
Czyli: jeśli chcesz mieć pewność, że dowieziesz upragnione 100% – warto przerobić wszystko. Jeśli celujesz w przedział 80–90% – dwie trzecie zrobione uczciwie i ze zrozumieniem to bardzo dobry punkt wyjścia. Każde zadanie zrobione tak naprawdę – bez ściągania, bez podpowiedzi, z regularną nauką – to lepszy fundament niż przerobione mechanicznie 900 zadań.
Tymek mocno zaakcentował podczas rozmowy, że ostatnie tygodnie przed maturą wykorzystał na moduł 21 w naszym kursie, czyli moduł powtórkowy, który podsumowuje cały materiał maturalny w jednym miejscu.
„Ten ostatni moduł naprawdę mi bardzo pomógł. Obejrzałem go przed i sobie zrobiłem z niego jakieś małe notatki, i jeszcze czytałem je przed wejściem do sali, więc było spoko, to pomogło na pewno."
Dwie rzeczy są tu ważne.
Po pierwsze, sam moduł 21 to nie jest zwykła powtórka. To ponad 880 slajdów, na których cały program kursu jest zebrany w skondensowanej formie. Nagrania w tym module są celowo krótkie i bardzo treściwe – nie ma rozwlekłych tłumaczeń jak w głównych modułach kursu. Cały materiał maturalny przelatujesz w ciągu paru godzin. Warto też wiedzieć, że w module powtórkowym znajdują się również zadania sprawdzające, a cały moduł średnio zajmuje około 20 godzin.
To pomaga w dwóch sytuacjach:
Po drugie, sposób, w jaki Tymek z tego modułu skorzystał, jest godny naśladowania. Robił sobie krótkie notatki – nie z całego kursu, tylko właśnie z modułu 21. Dlaczego? Bo moduł powtórkowy z definicji podsumowuje informacje. Plus drugi szczegół: te notatki czytał jeszcze tuż przed wejściem na salę. To dla niego była ostateczna „rozgrzewka mózgu" przed egzaminem.
Ze względu na intensywność modułu 21 warto podczas oglądania nagrań od czasu do czasu się zatrzymać i przeanalizować któryś z trudniejszych slajdów. Jest to bardziej forma świadomego narzędzia powtórkowego niż luźnego oglądania materiału.
Praktyczny wniosek: jeśli planujesz, w jakiej kolejności korzystać z kursu, zostaw sobie ostatnie 2–3 tygodnie przed maturą na moduł 21. Niezależnie od tego, czy reszta kursu została u Ciebie przerobiona w 60% czy w 100%. A jeżeli masz taką opcję – zacznij moduł powtórkowy w połowie marca, wtedy będziesz miał jeszcze więcej czasu na robienie arkuszy maturalnych.
To prawdopodobnie najbardziej unikalny i praktyczny wątek tego spotkania. Bo dotyczy sytuacji, o której mało się mówi – co zrobić, gdy maturę z informatyki piszesz w miejscu, do którego nie masz wcześniej dostępu.
Tymek pisał maturę na Uniwersytecie Wrocławskim. Sprawdzenie komputera odbyło się standardowo dzień przed egzaminem – ale to było jego pierwsze i jedyne spotkanie z tym stanowiskiem komputerowym. Nie miał możliwości przyjść tydzień wcześniej, dwa tygodnie wcześniej czy miesiąc wcześniej, jak ma większość uczniów piszących we własnej szkole. Oprócz tego dnia, kiedy wszyscy sprawdzają komputery przed egzaminem, nie miał innej okazji, żeby zweryfikować sprzęt.
I co się okazało? Sprzęt był słaby. Excel, którego potrzebował na egzaminie, ładował się pięć minut. Pięć minut, czyli długość, którą na maturze trudno wytłumaczyć kalkulacyjnie:
„Excel się ładował pięć minut, więc w momencie, kiedy się ładował Excel, robiło się na przykład algorytm na kartce, czy tam się sprawdzało jeszcze, czy ma się wszystko dobrze, bo Excel po prostu się ładował i ładował. Nawet podszedłem do tam osób, które nas pilnowały i powiedziałem, i tam facet od technicznych spraw powiedział, »a pan mu da chwilę«."
Wyobraź sobie ten stres. Piszesz maturę z informatyki, otwierasz arkusz kalkulacyjny i widzisz tylko obracającą się ikonę ładowania. Wiesz, że masz 210 minut na wszystkie zadania i widzisz, że tracisz cenne minuty tylko ze względu na ładowanie programu. Tymek poradził sobie z tym sprytnie – w trakcie ładowania Excela pracował po prostu nad innymi zadaniami. Ale to wymagało zimnej głowy i przygotowania mentalnego na taką sytuację.
Sytuacja Tymka daje świetny obraz tego, jak wygląda pisanie matury w innym miejscu niż Twoja szkoła. Skoro nie masz luksusu wcześniejszego sprawdzenia komputera, dzień przed egzaminem traktujesz to sprawdzenie stanowiska komputerowego bardzo poważnie. Sprawdzasz, czy programy są odpowiednio zainstalowane, czy się włączają, weryfikujesz to na swoich własnych prostych przykładach, czy wszystko działa tak, jak powinno. Sprawdzasz, czy są wszystkie urządzenia wymagane na maturze z informatyki. Bo nie chcesz, żeby cokolwiek Cię w dniu matury zaskoczyło.
Niezależnie od tego, czy piszesz maturę w swojej szkole, czy poza nią – musisz wiedzieć, na co zwrócić uwagę, co możesz, czego nie możesz, jakie są Twoje prawa, jakie są Twoje obowiązki, jakie są obowiązki szkoły i administratora sali komputerowej. W przypadku pisania matury poza własną szkołą staje się to jeszcze ważniejsze, bo masz mniej czasu i mniej okazji, żeby cokolwiek zweryfikować.
Tymek opowiedział na spotkaniu konkretną historię z dnia matury. Zacznę od niej, bo dobrze pokazuje, jak wygląda realne zarządzanie stresem w trakcie egzaminu, gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Zaczął od pierwszego zadania, klasycznie po kolei. Pierwsze – w porządku, idzie do przodu. Drugie – blokada:
„Na drugim zadaniu się zatrzymałem, zacząłem się stresować i w ogóle, jak to bywa na maturze, bo zapomniałem tam algorytmu, tego właśnie z tym systemem trójkowym, już nie pamiętam dokładnie co, ale coś zapomniałem. Potrzebowałem chwili, żeby się uspokoić, chyba wyszedłem, chwilę się ogarnąłem."
Kolejna ważna rada: wyjście z sali na chwilę jest okej. Możesz zrobić sobie przerwę, dojść do siebie, wrócić, ale czas matury wtedy się nie zatrzymuje. Mimo to – pięć minut przerwy fizycznej często ratuje pół godziny mielenia zadań w panice.
Tymek po powrocie spojrzał na zegar, zobaczył, że stracił czas, ale przypomniał sobie, że trudność czasowa zadań nie jest równomierna:
„Potem sobie przypomniałem, że w sumie ta druga część zazwyczaj zabiera mniej czasu, bo rzeczywiście ten algorytm na kartce, żeby go przeanalizować, zrozumieć, odkryć jaki to tak naprawdę pod tą maską jest inny algorytm i zrobić to trudniejsze zadanie z programowania, to zajmuje najwięcej czasu, przynajmniej w moim przypadku."
Czyli druga połowa arkusza może być szybsza niż pierwsza. Wiedza o tym pomaga zachować spokój, gdy pierwsze zadania się przeciągają. Tymek finalnie zdążył zrobić wszystkie zadania, zostało mu jeszcze pół godziny na dokończenie tego trudniejszego z programowania.
Druga rzecz, która padła w rozmowie i którą warto sobie zapisać:
„Bałem się o czas, ale też nie ustalałem sobie limitu na dane zadanie. Stwierdziłem, że będę sam wiedział."
To podejście podobne do tego, o którym mówiła Julia – sztywny podział czasu na minuty per zadanie zwykle nie działa. Nadmierne pilnowanie limitów wpędza Cię w spirale stresu przy każdym przekroczeniu. Lepiej pilnować globalnie czasu i co kilka zadań sprawdzać zegar, orientować się, czy Twoje tempo jest zgodne z planem, a w razie potrzeby przyspieszyć.
I trzecia – najważniejsza – zasada, którą Tymek wprost wymienił jako uniwersalną dla każdej matury:
„Najważniejsza zasada na wszystkich maturach: nie wiesz – to leć dalej, a potem do tego wrócisz, jak będziesz miał czas."
Brzmi banalnie, ale w stresie egzaminacyjnym łatwo o tym zapomnieć. Mózg w trybie paniki ma tendencję do uporczywego mielenia jednego zadania – „muszę je rozwiązać teraz, inaczej cały arkusz pójdzie źle". To kompletnie nieprawda. Zadanie pominięte i wracane do niego po godzinie często rozwiązuje się samo, bo w międzyczasie mózg pracował nad nim w tle. Zadanie męczone bez postępu przez godzinę zwykle dalej się nie rozwiązuje, a w międzyczasie tracisz szansę na zrobienie trzech innych.
Dodam jeszcze jedną obserwację, która pojawiła się w rozmowie. Tymek zaczął od pierwszego zadania jak leci. To jego strategia, która u niego zadziałała. Ale z naszych rozmów z absolwentami wynika, że dla wielu osób lepiej zacząć od zadania, które wydaje Ci się najprostsze. Taki start rozbija blokadę stresu, daje pierwszy szybki sukces i wprowadza w tryb pracy. Jeśli odbijesz się od trudnego zadania, szczególnie pierwszego, stres się nawarstwia.
Nie ma tu jednej słusznej drogi. Przetestuj obie strategie na maturach próbnych. Zobacz, która z nich u Ciebie działa lepiej.
Na zakończenie rozmowy zeszliśmy na temat studiów. Tymek studiuje sztuczną inteligencję na Politechnice Wrocławskiej i opowiedział kilka rzeczy, które warto wiedzieć, jeśli rozważasz ten kierunek.
Pierwsza, która prawdopodobnie zaskoczy najbardziej – sztuczna inteligencja to przede wszystkim matematyka, nie programowanie:
„U nas akurat właśnie ta matma jest inna. Jestem na kierunku inżynierskim, a się czuję jakbym poszedł na licencjat. Mamy taką matmę bardzo teoretyczną, mało takich rzeczy rzeczywiście obliczeniowych. Przygotujcie się na mocną abstrakcję, jeśli chodzi o matmę."
Konkretnie – analiza matematyczna, algebra, logika to przedmioty pierwszego semestru. Listy zadań nie wyglądają jak „policz całkę" czy „wyznacz pochodną". Wyglądają jak „udowodnij", „wykaż że". Pełna abstrakcja, dowody twierdzeń, rygor matematyczny. Wiele zadań na liście praktycznie zaczyna się od słów „udowodnij".
Programowanie też jest, ale w ilości proporcjonalnie mniejszej niż na klasycznej informatyce. Pierwszy semestr to wstęp do AI plus programowanie, drugi semestr rozbija programowanie na trzy przedmioty (architektura komputerów, paradygmaty programowania, algorytmy i struktury danych), do tego wchodzi uczenie maszynowe i Java oraz Assembler. Czyli języków, w których piszesz, jest naprawdę sporo – jak sam Tymek powiedział, język wybrany na maturę w zasadzie już nie ma znaczenia, bo na studiach uczysz się co najmniej czterech języków co pół roku.
Co to oznacza dla Ciebie, jeśli wybierasz kierunek studiów?
Sztuczna inteligencja vs. cyberbezpieczeństwo vs. zwykła informatyka to trzy różne ścieżki, choć z zewnątrz wszystkie wyglądają jak „kierunki informatyczne":
Praktyczna rada Tymka, gdybyś jeszcze nie był pewny / pewna, który kierunek wybrać: zajrzyj do sylabusa kierunku na stronie wybranej uczelni. To plan zajęć przedmiot po przedmiocie – widać tam dokładnie, ile masz analizy, ile algebry, ile programowania, ile innych rzeczy. Sylabus to nie zawsze jest jeden do jednego z rzeczywistością (dużo zależy od prowadzącego), ale daje rzetelny obraz tego, czego możesz się spodziewać po danym kierunku studiów.
Ostatni, ale ciekawy wątek – ile osób z naszej społeczności trafiło na ten sam kierunek.
Tymek na swoim roku, na sztucznej inteligencji na PWr, ma dwóch innych absolwentów Kursu Matura Informatyka – Michała i Łukasza. Czyli trzy osoby z naszej społeczności, które poznały się wcześniej w kursie, trafiły potem na ten sam kierunek na tej samej uczelni.
To nie jest przypadek. Z naszych obserwacji widać, że osoby, które uczestniczą w naszym przygotowaniu do matury, bardzo często wybierają potem podobne kierunki na podobnych uczelniach. Uczniowie z różnych miast – mniejszych i większych – z różnych liceów, którzy nigdy wcześniej fizycznie się nie spotkali. Najpierw rozmawiają na jednej społeczności maturalnej, potem fizycznie zasiadają w jednych ławkach na uczelni. I to jest niesamowite – że mają już od pierwszego dnia z kim pogadać, z kim porównać notatki, z kim się dogadać o tym, jak wyglądały rekrutacje.
Pokazuje to sens całej naszej społeczności. Przygotowanie do matury to zaledwie pierwszy etap – po nim zaczyna się reszta drogi. Studia, pierwsze projekty, pierwsze praktyki, kontakty zawodowe. A wszystko to dzieje się znacznie łatwiej, gdy nie zaczynasz od zera, tylko z gronem znajomych z poprzedniego etapu życia.
Cztery rzeczy, które warto zapamiętać z tej rozmowy.
Po pierwsze – planuj naukę z myślą o tym, czego mniej rozumiesz, nie o tym, w czym jesteś dobry. Tymek nadrabiał arkusze kalkulacyjne i bazy danych równolegle z programowaniem, mimo że programowanie szło mu sprawniej. Naturalna pokusa to cisnąć to, co lubisz. Lepiej działa odwrotnie – wcześniej zajmować się tym, w czym czujesz się słabiej, żeby do marca-kwietnia te luki nie zostały z Tobą.
Po drugie – jeśli teraz jesteś w słabszym okresie, da się wrócić. Tymek miał trzy miesiące przerwy z powodu choroby. Wrócił po Nowym Roku, przepracował końcówkę semestru i całą końcówkę nauki, dowiózł 94% z matury. Nie ważne, co za Tobą, ważne, co przed Tobą. Nie zastanawiaj się, ile już straciłeś – ważne jest, ile jeszcze czasu jest przed Tobą i co możesz w nim osiągnąć.
Po trzecie – moduł 21 jest istotnym elementem powtórki. Na 2–3 tygodnie przed maturą zacznij używać modułu 21 jako narzędzia, do którego wracasz i który przeglądasz po to, żeby powtórzyć cały materiał i sprawdzić, gdzie nadal masz braki. Dodatkowo masz tam zadania, które tę wiedzę weryfikują. Później ruszaj do arkuszy maturalnych i rób je na czas. A jeśli masz taką możliwość – zacznij ten moduł znacznie wcześniej, na przykład w połowie marca, żeby zostawić sobie więcej czasu na same arkusze.
Po czwarte – sprawdź swój komputer wcześniej, szczególnie jeśli piszesz nie w swojej szkole. Tymek pisał maturę na uczelni i miał dzień przed egzaminem jedyną możliwość, aby zweryfikować stanowisko komputerowe. Jeśli masz luksus pisania we własnej szkole – idź sprawdzić komputer dwa tygodnie przed maturą dla swojego świętego spokoju. A na dzień przed maturą niech to będzie już tylko formalność, a nie powód do stresu.
I jeszcze jedno – Tymek wspomniał o sztucznej inteligencji, i to też pasuje do całości. ChatGPT, Claude i inne narzędzia AI są dla Ciebie pomocą w nauce, jeśli z nich korzystasz mądrze. Ale uważaj, żeby nie zaczęły pisać za Ciebie:
„On potrafi Was czegoś nauczyć, jak potrzebujecie. Tylko niech nie pisze za Was. Bo to on na Was nie napisze na maturze."
Naszemu absolwentowi dziękujemy za poświęcony czas i otwartość, z jaką podzielił się swoimi doświadczeniami. Wielu uczestników społeczności wyniosło z tej rozmowy konkretne wskazówki, które już zaczęli stosować – i mam nadzieję, że i Ty znajdziesz w tym artykule rady, które pomogą Ci w Twoich przygotowaniach.